Jesteś tutaj: Start > Aktualności > Chorzów. O kwiatach i zdjęciach
05.05.2009
Chorzów. Dnia 16.04.2009r w Domu Kultury Batory w Chorzowie odbyła się inauguracja II Chorzowskiej Kampanii Pola Nadziei.
Żonkile, kwiaty nadziei
Kwitnące w mieście żonkilowe pola nadziei przypominają nam o ludziach chorych, cierpiących, oczekujących pomocy i wsparcia w trudnym okresie swojego życia. Żonkile są międzynarodowym symbolem nadziei w walce z chorobą nowotworową. Kwiaty te poprzez swoją subtelność, barwę i zapach symbolizują kruchość i ulotność życia.
Tegoroczna inauguracja została połączona z promocją albumu fotografii autorstwa Macieja Niesłonego pt.„Rozmowy”. Album ten składający się z czarno białych oraz kolorowych zdjęć wykonanych w Hospicjum, był konsekwencją przemyśleń autora nad złożonością dotyku w różnych jego aspektach. Pan Maciej przedstawił dotyk jako formę komunikacji pomiędzy Alkiem – dwudziestoletnim pacjentem chorzowskiego Hospicjum – a jego rodziną i otoczeniem. Dotyk ten przedstawiono w sposób szczególny. Czarno biała część albumu przedstawia dotyk ofiarowany Alkowi przez jego najbliższych. W drugiej – kolorowej – to już Alek oddaje dotyk. Poprawiający się stan Alka, który do Hospicjum trafił w stanie głębokiej śpiączki to niemalże cud.
W świetle tego, dziejącego się na naszych oczach cudu, niezwykle aktualny i adekwatny był wykład Ks. dr Antoniego Bartoszka. Ks. Bartoszek od wiele lat współpracujący z Hospicjum w Chorzowie przypomniał nam o świętości życia ludzkiego, człowieczeństwie oraz niebezpieczeństwach płynących ze społecznej akceptacji problemu eutanazji.
W części artystycznej zebrani mogli wysłuchać pieśni staropolskich oraz współczesnych pieśni regionalnych w wykonaniu chóru Akademii Ekonomicznej w Katowicach.
Spotkanie było niejako pierwszym punktem Kampanii Pola Nadziei. Już niebawem 8.05 o godz. 18.00 w MDK „Batory” odbędzie się spektakl Anny Seniuk z udziałem Magdaleny Krzywdy oraz Sławomira Witkowskiego pt. Poezja Miłosna. Przed widowiskiem rozprowadzane będą charytatywne cegiełki o wartości 10zł przeznaczone na wsparcie Chorzowskiego Hospicjum. Dzień później o godz. 19.00 w kościele św. Józefa Anna Senuk wraz z zespołem Schola Minorum Cantorum Chosoviensis wystąpi w spektaklu poezji religijnej „Bogurodzica” (wstęp wolny).
Kampania zakończy się 23.05 piknikiem rodzinnym w chorzowskim Skansenie.
Serdecznie zapraszamy.
Źródło: Joanna Tabor, Hajduczanin nr 5, 2009
Dzielić można się tylko życiem, nie śmiercią
Fotografie z albumu „Rozmowy” Macieja Niesłonego przedstawiają Alka i jego najbliższe otoczenie: rodziców, babcię, personel chorzowskiego hospicjum. W marcu ubiegłego roku dwudziestoletni Alek nie wybudził się po operacji nowotworu mózgu. Lekarze uznali, ze jego stan zdrowia nie jest rokujący. Krótko mówiąc, ze nie obudzi się już, a choroba szybko poczyni dalsze postępy. Jeden nawet zasugerował, ze najlepiej byłoby, gdyby Alek „odszedł” oszczędzając sobie i najbliższym cierpienia. Jednak zdeterminowani rodzice Alka, nie pozwolili zgasić w sobie nadziei, nie dali za wygraną. Alek znalazł miejsce w chorzowskim hospicjum…
W tym samym czasie przygotowywaliśmy się do corocznego spotkania naukowego z cyklu „Medium Mundi”. To wrześniowe z ubiegłego roku zatytułowane było „W przestrzeni dotyku”. Zaproponowałem Maciejowi Niesłonemu, z którym już wcześniej miałem okazję współpracować, by przygotował wystawę fotograficzną związaną z tematyką spotkania, a wiec z dotykiem. Było to wtedy, kiedy ani ja, ani Maciek nie znaliśmy jeszcze Alka. Zupełnie zatem niezależnie od jego historii Maciek wpadł na pomysł, by fotografie przedstawiały osobę w stanie śpiączki w relacji z jej najbliższym otoczeniem. Pomysł wydał mi się tyleż ciekawy, co trudny – i to w wielu wymiarach… Ale wtedy nastąpił cały splot pięknych wydarzeń. O Alku dowiedziałem się od mojej Żony, która jest wolontariuszem w Chorzowskim hospicjum. Pani doktor Barbara Kopczyńska, lekarz tego miejsca, wyraziła zgodę by Alek mógł być fotografowany, zgodę taką wyrazili także jego rodzice… A w końcu, jak się okazało i sam Alek pozwolił, by Maciek przyglądając mu się dyskretnie, uczestniczył w jego swoistych, nieraz bardzo intymnych „rozmowach” z najbliższymi.
Powstały zdjęcia nieprzeciętnej urody. Bez żadnych komputerowych trików, bez jakiegokolwiek ustawiania scen… Maciej ukazał w nich, jak ważny jest dotyk, jak ożywczy i jak bezcenny. Pokazał też piękno człowieczego ciała, pokazał, jak pełne życia mogą być dłonie podeszłej wiekiem kobiety, które dotykają młodych palców śpiącego Alka, zupełnie jakby dotykały paciorków różańca. Pokazał ciało wycieńczonego chorobą człowieka, które nie traci ani blasku, ani urody. Przyszedł wrzesień 2008r. Zdjęcia były już gotowe, a wystawa zaaranżowana. I wtedy zdarzyła się kolejna niezwykła rzecz… Alek zaczął upuszczać podawane mu do ręki kasztany, zaczął oddawać dotyk, coraz wyraźniej, coraz czytelniej… Dziś, kiedy piszę te myśli, Alek dzięki swoim bliskim, dzięki rehabilitantom, pracownikom hospicjum potrafi już wypowiadać słowa… Przełamuje swój sen. Tego wieczoru, kiedy piszę te słowa, przyjął komunię świętą. ..
Minął rok odkąd zapowiedziano jego śmierć, a on żyje. Dzięki dotykowi bliskich, i ich wierze, ich niegasnącej nadziei, a także potężnemu wsparciu, które uzyskali w Hospicjum, miejscu w którym się umiera ale żyje. Powiedzmy sobie szczerze, bez takiego wsparcia nikomu, kto pozostaje sam w cierpieniu, nie starczyło by sił. Ani chorym, ani czuwającym przy nich zdrowym.
Alek, sam nie budząc się, otwierał nam wszystkim oczy i nadal je otwiera. Zmienia się jego życie, ale też zmienia się życie tych, którzy z nim obcują. Śpiąc, chorując robi rzeczy, których nikt inny za niego zrobić by nie zdołał. Pokazuje nam ogromną przestrzeń życia i to, jak wiele można w nim zmienić, dotykając. Otwierane nam przez Alka oczy przecieramy ze zdumienia, głęboko wierząc, bez względu na wszystko, co przyjdzie, że dzielić można się tylko życiem, nie śmiercią.
Źródło: Jacek Kurek, Hajduczanin nr 5, 2009